Czy Wojciech Jaruzelski czuł strach?

Dzisiaj wyruszamy w podróż w czasie. Cztery dekady upłynęły od dnia, w którym generał Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny, swoją decyzją grzebiąc nadzieje na pokojowe zmiany w rządzonym przez komunistów kraju. 13 grudnia 1981 roku to niewątpliwie jedna z najważniejszych dat w politycznej historii Polski i symboliczna granica karnawału „Solidarności”, zrywu wolności przeciwko autorytarnej opresji. W swojej analizie emocji i mowy ciała sięgam po nagranie orędzia generała Jaruzelskiego, kierującego i partią, i nadzwyczajnie powołaną Wojskową Radą Ocalenia Narodowego. Obrońcy komunistycznego przywódcy powtarzają często, że kierowała nim obawa przed możliwą interwencją zbroją Związku Sowieckiego i sojuszniczych armii Układu Warszawskiego. Badając zachowania emocjonalne i niewerbalne sprawdziłem, czy strach malował się na twarzy generała.

Czytasz swoje wystąpienia, bo boisz się pomyłki?

Zmień to i udoskonal swoje umiejętności korzystając z oferty moich autorskich szkoleń i unikalnego treningu wystąpień publicznych z wykorzystaniem FaceReadera [ZOBACZ].

Zacznijmy od kilku słów niezbędnego wstępu. Treść orędzia generała Jaruzelskiego jest jednym z najbardziej charakterystycznych tekstów najnowszej historii politycznej naszego kraju. Oryginalny materiał z archiwum TVP Historia dostępny jest na YouTube. Zainteresowanych oceną historyczną wydarzenia oraz wpływem na demokratyzację Polski odsyłam do wywiadu doktora Michała Przeperskiego dla Polskiej Agencji Prasowej. Dla mnie kluczową sprawą była jakość mającego czterdzieści lat nagrania, z którą – mimo moich początkowych obawa – algorytmy FaceReadera poradziły sobie zaskakująco sprawnie. Wyruszajmy zatem w naszą podróż w czasie z wykorzystaniem nowoczesnych narzędzi analizy behawioralnej!

Czy Wojciech Jaruzelski okazywał strach 13 grudnia 1981 roku?

Każdy, kto używa argumentu o obawie przed sowiecką interwencją zbroją w Polsce musi też zakładać, że kierownictwem partii komunistycznej kierować musiał lęk przed utratą władzy. Okupacja kraju przyniosłaby wymianę partyjnych elit, więc los wielu dygnitarzy mógłby być niepewny. Do tego taki scenariusz obniżałby poczucie kontroli, wpływu i sprawstwa, co napędzałoby odczuwanie strachu. Uczciwie możemy założyć, że jeśli motywacją generała Jaruzelskiego do wprowadzenia stanu wojennego był lęk przez reakcją Sowietów, to powinien on także skutkować zauważalnymi komunikatami emocjonalnymi. Czy to właśnie pokazało przeprowadzone przeze mnie badanie?

Otóż właśnie nie. Strach odpowiada za około 1% ze 173 istotnych ekspresji emocjonalnych, które miały miejsce w czasie niespełna dziewięciu minut przemówienia. Jedyne dwa przypadki pobudzenia silniejszego niż subtelne dokumentują zrzuty poniżej – pierwsza sytuacja dotyczy obawy generała Jaruzelskiego o stan polskiej gospodarki, która stała się areną walki politycznej z reżimem (2:49), zaś druga prezentuje jego reakcję na konieczność przejęcia władzy przez wojsko i zastąpienia przez nie administracji cywilnej (8:06). Poza tymi krótkimi momentami, marginalnymi z perspektywy narracji o wprowadzeniu stanu wojennego, komunistyczny przywódca nie sygnalizował strachu i obaw, a więc – z pewną dozą ostrożności – możemy założyć, że lęk nie był emocjonalną motywacją generała Jaruzelskiego w pewną grudniową noc czterdzieści lat temu.

Czy chociaż było mu więc smutno?

Niespecjalnie. Ale czy może nas to zaskakiwać, przecież komunistyczny przywódca i wojskowy dyktator to nie jest ktoś, kto kojarzy nam się z troską, empatią i współczuciem? Jednak smutek pojawiał się od czasu do czasu w wystąpieniu generała Jaruzelskiego, mniej więcej dwa razy na każdą minutę nagrania. Nigdy jednak nie osiągnął choćby średniej intensywności, co sugeruje, że był jedynie emocją towarzyszącą innym afektom. W jakich momentach, na twarzy mówcy pojawiały się sygnały smutku? Przyjrzyjmy się pięciu najciekawszym przypadkom, które dokumentują poniższe slajdy.

W pierwszej części orędzia smutek odgrywa pewną rolę w emocjonalnej dynamice wypowiedzi polityka – sugeruje jego reakcję na atmosferę konfliktu, która ogarnęła Polskę (0:53) oraz niechęć do zaangażowania młodzieży w protesty opozycji antykomunistycznej (1:09). Następnie, delikatna ekspresja smutku pojawiła się, gdy generał Jaruzelski zarzucał swoim przeciwnikom dążenie do rozbicia socjalistycznej państwowości (4:03). Jednak najsilniej emocja ta obecna jest w końcowej fazie przemówienia, gdzie łączy się wyrażeniem potrzeby zrozumienia przez społeczeństwo motywacji wprowadzenia stanu wojennego (6:50) oraz widoczna jest, gdy komunistyczny przywódca podkreśla, że przemoc nie rozwiąże problemów kraju (7:28). Patrząc na dane można uznać, że kryzys, którego doświadcza Polska i konieczność drastycznego rozwiązania, po które sięga kierownictwo partii są dla Wojciecha Jaruzelskiego źródłem żalu i rozczarowania.

Bo co by było, gdyby nie ta obrzydliwa opozycja?!

Jednak smutek całościowo odegrał znacznie mniejszą rolę niż obrzydzenie, które odpowiadało za ponad jedną czwartą wszystkich zachowań emocjonalnych twarzy, pojawiając się średnio co 10 sekund wypowiedzi. Często. Co sprawiało, że komunistyczny przywódca czuł się obrzydzony? Zaczęło się stosunkowo niewinnie od niechęci do podziałów, które dotarły do polskich domów i zakładów pracy (0:48) oraz spustoszenia, jakie atmosfera konfliktu sieje wśród Polaków (0:58). Można przyjąć, że dla autorytarnego przywódcy i dowódcy wojskowego takie zjawiska będą odrzucające, ale jeszcze silniejsza ekspresja obrzydzenia pojawia się, gdy generał Jaruzelski krytykuje wezwania do fizycznej rozprawy z czerwonymi (1:20). Do początkowego wymiaru tej emocji wraca po kilkudziesięciu sekundach, wskazując, że została przekroczona granica wytrzymałości psychicznej narodu (1:57). Nieco więcej o intencjach i motywacjach komunistycznego przywódcy mówią nam dwa kolejne przypadki, gdy na jego twarzy pokazało się obrzydzenie – podczas próby odkrycia przed swoimi odbiorcami prawdziwych zamiarów opozycji (3:50) oraz komentowania nastawienia opozycjonistów i ich działań (3:55), kiedy to zaobserwowałem najsilniejsze wzbudzenie obrzydzenia w całym orędziu.

To jakie w końcu były emocje generała Jaruzelskiego?

Jeśli czytają mnie dzieci, proszę na chwilę zamknijcie oczy, bo kolejnego pytania nie potrafię postawić inaczej niż tak – a co jeśli Wojciech Jaruzelski był po prostu wkurwiony? Może cała ta „Solidarność” wyprowadziła go z równowagi, stres i napięcie robiły swoje, a górę wzięła chęć walnięcia pięścią w stół, która od czasu do czasu rodzi się w każdym z nas. Może brakowało mu regulacji emocjonalnej, czuł rosnącą frustrację, presja partyjnych kolegów i moskiewskich mocodawców stawała się nieznośna… I zdecydowała pokazać, kto tu rządzi. A opowieść o obawie przed sowiecką interwencją była wyłącznie racjonalizacją, w którą przyjemnie można było uwierzyć, pamiętając swój własny udział w tłumieniu Praskiej Wiosny w 1968 roku. Oczywiście, to tylko moje spekulacje, chociaż nieco uzasadniają je moje odkrycia dotyczące dynamiki emocjonalnej orędzia.

Gniew był fundamentalną emocją w wystąpieniu generała Jaruzelskiego. Totalna dominacja. Niemal dwie trzecie wszystkich istotnych ekspresji. Średnio występował raz na każde pięć sekund wypowiedzi. Ponad trzydzieści przypadków średniego natężenie ekspresji i przynajmniej dwie sytuacje, gdy na jego twarzy pojawiła się silna złość. Orędzie z 13 grudnia 1981 roku było gniewne i choć agresja była tłumiona przez komunistycznego przywódcę, to dynamika emocjonalna była nastawiona na konfrontację. Biorąc pod uwagę wyłącznie dane behawioralne, można sądzić, że generał Jaruzelski chciał rozprawić się z kryzysem i tymi, których uważał za odpowiedzialnych za trudną sytuację Polski. Zresztą, zobaczmy po kolei najsilniejsze wzbudzenia złości.

Orędzie zaczyna się od mocnego uderzenia gniewu – już po dwudziestu sekundach możemy zobaczyć pierwszą intensywniejszą (>0.6) ekspresję, gdy generał Jaruzelski stwierdza, że ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią (0:20). Widać, że bardzo mu się to nie podoba, tak samo jak inicjowana przez opozycję okupacja budynków publicznych (1:16). Wojskowego złości także sytuacja, w której społeczeństwo nie doceniło skali kompromisów, na jakie zgodzili się pójść przywódcy partii komunistycznej (3:19), co chwilę później przechodzi w jeszcze silniejszy gniew na brak odpowiedniej reakcji oponentów na inicjatywę wielkiego porozumienia narodowego, które „Solidarności” zaoferowali liderzy PZPR (3:23). Dostrzec można, że generał Jaruzelski dotknięty jest sytuacją w kraju, jednak swoją frustrację przekuł w przeświadczenie o winie czy odpowiedzialności liderów ruchów opozycyjnych za dramatyczną kondycję państwa.

W drugiej części orędzia pojawiają się dwie silne (>0.7) ekspresje gniewu. Pierwszy raz tak silna złość ukazała się na twarzy Wojciecha Jaruzelskiego, kiedy stanowczo zadeklarował, że trzeba powiedzieć „dość” (5:04). Następnie towarzyszyła kulminacji przemówienia i podkreśleniu konieczności zrozumienia przez Polaków motywacji, które skłoniły kierownictwo partii do wprowadzenia stanu wojennego (6:51). Stan wojenny nie był dla generała Jaruzelskiego stanem lęku, lecz właśnie stanem gniewu. Zaryzykuję przypuszczenie, że nie wywoływało to w nim zadowolenia, raczej niezbędną realizację swojej potrzeby kontrolowania sytuacji, ponieważ złość towarzyszyła mu też, gdy mówił, że miejsce wojska jest w koszarach (7:19). Dostrzegając zupełny brak przejawów radości, możemy przyjąć, że komunistyczny przywódca wprowadzał stan wojenny z wściekłością i frustracją, napędzanymi niechęcią do opozycji, ale robiąc to przynajmniej się nie uśmiechał.

Czy o czymś jeszcze warto wspomnieć?

Analiza pobudzenia nie przynosi ciekawych odkryć – wystąpienie było równomierne, poziom pobudzenia był w zasadzie stały przez cały czas jego trwania. Samo nagranie jest niezwykle statyczne, generał Jaruzelski czyta orędzie z kartki i tylko sporadycznie kieruje swój wzrok na kamerę. Gestykulacja ograniczona jest wyłącznie do trzykrotnej zmiany kartki i subtelnych gestów manipulujących (zwłaszcza lewej dłoni), które przejawiały się pocieraniem palcami krawędzi strony z zapisem wystąpienia. Kierunek dynamiki emocjonalnej jest – jak można było przewidzieć – jednoznacznie negatywny, zdominowany przez gniew i obrzydzenie przy pewnym udziale smutku i strachu, a zarazem bez istotnej obecności radości, pogardy czy zaskoczenia.

Jakość nagrania sugeruje z ostrożnością podejść do wyników estymacji tętna, którą także oferuje FaceReader – sugeruje ono, że przez pierwsze 45 sekund orędzia generałowi Jaruzelskiemu towarzyszył najsilniejszy stres (~100bpm), który stopniowo zredukował się do poziomu tętna spoczynkowego osoby dorosłej, gdy po raz pierwszy smutek zaczął towarzyszyć jego wystąpieniu. Jeszcze tylko dwa razy estymowane tętno podniosło się w czasie przemówienia: pierwszy raz, gdy komunistyczny przywódca krytykował rozmyślne torpedowanie rządowych poczynań (2:50–2:55), a po raz drugi, kiedy przypominał, że przemoc nie może być traktowana jako długofalowe rozwiązanie polskich problemów (7:25–7:30). Więcej przypuszczeń dotyczących odczuwanego przez niego stresu nie możemy sformułować, na co istotny wpływ mogło mieć i bogate doświadczenie polityka, i zaaranżowana sytuacja, w której odczytywał – a nie wygłaszał – przemówienie, dodatkowo bez udziału publiczności.

Podsumowanie

Nasza podróż w czasie dobiegła końca. Opracowanie danych dotyczących zachowań emocjonalnych oraz niewerbalnych, delikatnie mówiąc, nie potwierdziły przypuszczenia, że to strach mógł motywować decyzję generała Wojciecha Jaruzelskiego o wprowadzeniu stanu wojennego w grudniową noc w 1981 roku. Niepokój miał całkowicie marginalne znaczenie dla dynamiki emocjonalnej jego orędzia, które nasycone było częstymi, intensywnymi – niekiedy wręcz silnymi – ekspresjami złości. To gniew był najważniejszą emocją, którą okazywał komunistyczny przywódca w swoim wystąpieniu, w znacznym stopniu kierując swoją frustrację na opozycję demokratyczną. Nie była to jedyna emocja, którą okazywał swoim oponentom, obok złości przepełniało go obrzydzenie wobec motywacji, nastawienia i działań opozycjonistów. Chciałbym podkreślić, że było to obrzydzenie, a nie pogarda, a więc obok niechęci dochodziła fizyczna odraza oraz uprzedmiotowienie swoich przeciwników. Daleko temu do obrazu dobrotliwego wujka-generała, który niektórzy po latach starają się malować komunistycznemu przywódcy.

  • Wzruszony wsparciem kibiców Roman Jaremczuk
    Cała Europa jednoczy się we wsparciu dla Ukrainy walczącej z rosyjską napaścią. Niezwykłe wydarzenie miało miejsce w czasie meczu ligi portugalskiej między Benfiką Lizbona a Vitorią Guimaraes, kiedy to kibice owacją przywitali na boisku ukraińskiego napastnika Romana Jaremczuka. Na twarzy piłkarza widać zaskoczenie i wzruszenie, które próbuje opanować, aby być w stanie dać wsparcie swojej drużynie.
  • Emocje wojny w orędziach Władimira Putina
    Światowe media komentują wystąpienia rosyjskiego prezydenta jako agresywny wstęp do zbrojnej napaści na Ukrainę, podkreślając gniew, którego pełne były wypowiedzi Władimira Putina. Analiza mowy ciała i komunikacji emocjonalnej pozwala porównać zachowanie polityka z jego słowami, rozstrzygając, czy werbalnej wrogości towarzyszą negatywne emocje i jak są silne. Zastanawiam się, co pchnęło Putina do wojny i jakie uczucia mu w tej decyzji towarzyszą.
  • Czy Wojciech Jaruzelski czuł strach?
    Dzisiaj wyruszamy w podróż w czasie. Cztery dekady upłynęły od dnia, w którym generał Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny, swoją decyzją grzebiąc nadzieje na pokojowe zmiany w rządzonym przez komunistów kraju. 13 grudnia 1981 roku to niewątpliwie jedna z najważniejszych dat w politycznej historii Polski i symboliczna granica karnawału „Solidarności”, zrywu wolności przeciwko autorytarnej opresji. W swojej analizie emocji i mowy ciała sięgam po nagranie orędzia generała Jaruzelskiego, kierującego i partią, i nadzwyczajnie powołaną Wojskową Radą Ocalenia Narodowego. Obrońcy komunistycznego przywódcy powtarzają często, że kierowała nim obawa przed możliwą interwencją zbroją Związku Sowieckiego i sojuszniczych armii Układu Warszawskiego.Czytaj dalej „Czy Wojciech Jaruzelski czuł strach?”
  • Czy Kaja Godek nienawidzi homoseksualistów?
    Kaja Godek jest jedną z najbardziej kontrowersyjnych postaci życia publicznego w Polsce. Od lat jest twarzą polskiej debaty aborcyjnej, ikoną radykalnej prawicy i liderką na pierwszym froncie walki ideologicznej. W ubiegłym roku Trybunał Konstytucyjny zabrał jej główne pole aktywności, decydując w sprawie interpretacji ochrony prawa do życia, dlatego pod koniec października wróciła do Sejmu z nowym, spornym projektem wymierzonym w osoby LGBT i wolność zgromadzeń. Jak wypadła? Kiepsko. Jej radykalne wystąpienie nie jest spójne z niedopasowanym zachowaniem niewerbalnym. Dlatego szczerze wątpię w autentyczność prawicowej aktywistki i szczerość jej zaangażowania w inicjatywę.
  • Czy łzy Beaty Kempy były szczere?
    Wszystkie polskie media obiegła wiadomość, że posłanka do Parlamentu Europejskiego Beata Kempa popłakała się w czasie wywiadu, w którym skomentowała ostry wpis Radosława Sikorskiego pod jej adresem. Łzy i smutek silnie działają na ludzi – w końcu ewolucja ukształtowała nas na istoty społeczne. W poniższej analizie pokazuję, wykorzystując naukę i nowoczesne oprogramowanie do analizy zachowania, że daliśmy się nabrać. Jak to możliwe? Wszystko wyjaśniam w moim wpisie.

Opublikowane przez patryk.wawrzynski

dr Patryk Wawrzyński - twórca Alpaka Innovations, kierownik projektu #remEmotions w ICNT UMK, popularyzator nauki, ekspert komunikacyjny i bloger.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: