Czy łzy Beaty Kempy były szczere?

Wszystkie polskie media obiegła wiadomość, że posłanka do Parlamentu Europejskiego Beata Kempa popłakała się w czasie wywiadu, w którym skomentowała ostry wpis Radosława Sikorskiego pod jej adresem. Łzy i smutek silnie działają na ludzi – w końcu ewolucja ukształtowała nas na istoty społeczne. W poniższej analizie pokazuję, wykorzystując naukę i nowoczesne oprogramowanie do analizy zachowania, że daliśmy się nabrać. Jak to możliwe? Wszystko wyjaśniam w moim wpisie.

Zobacz, co nowego na moim blogu:

Wzruszony wsparciem kibiców Roman Jaremczuk

Cała Europa jednoczy się we wsparciu dla Ukrainy walczącej z rosyjską napaścią. Niezwykłe wydarzenie miało miejsce w czasie meczu ligi portugalskiej między Benfiką Lizbona a Vitorią Guimaraes, kiedy to kibice owacją przywitali na boisku ukraińskiego napastnika Romana Jaremczuka. Na twarzy piłkarza widać zaskoczenie i wzruszenie, które próbuje opanować, aby być w stanie dać wsparcie swojej drużynie.

Emocje wojny w orędziach Władimira Putina

Światowe media komentują wystąpienia rosyjskiego prezydenta jako agresywny wstęp do zbrojnej napaści na Ukrainę, podkreślając gniew, którego pełne były wypowiedzi Władimira Putina. Analiza mowy ciała i komunikacji emocjonalnej pozwala porównać zachowanie polityka z jego słowami, rozstrzygając, czy werbalnej wrogości towarzyszą negatywne emocje i jak są silne. Zastanawiam się, co pchnęło Putina do wojny i jakie uczucia mu w tej decyzji towarzyszą.

Czy Wojciech Jaruzelski czuł strach?

Dzisiaj wyruszamy w podróż w czasie. Cztery dekady upłynęły od dnia, w którym generał Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny, swoją decyzją grzebiąc nadzieje na pokojowe zmiany w rządzonym przez komunistów kraju. 13 grudnia 1981 roku to niewątpliwie jedna z najważniejszych dat w politycznej historii Polski i symboliczna granica karnawału „Solidarności”, zrywu wolności przeciwko autorytarnej opresji. W swojej analizie emocji iCzytaj dalej „Czy Wojciech Jaruzelski czuł strach?”


Medialna konfrontacja europosłów Radosława Sikorskiego i Beaty Kempy szybko przeniosła się z Twittera do ogólnopolskich mediów i była szeroko komentowana ze względu na silnie emocjonalną reakcję wiceprezes Solidarnej Polski. Wywiad, którego udzieliła redakcji Polsat News zapada odbiorcom w pamięć z powodu przerwanej – po niespełna minucie od rozpoczęcia – przez łzy smutku wypowiedzi pani Kempy. Kolejne kilka minut rozmowy sporadycznie przerywane było przez kolejne sygnały żalu i rozgoryczenia byłej szefowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Naturalnie – ze względu na rozwinięte w toku ewolucji empatię i inne kompetencje inteligencji emocjonalnej – jesteśmy podatni na płacz i łamiący się głos, które skłaniają nas do troski i wsparcia osoby mierzącej się z smutkiem, żalem czy rozpaczą.

Trzeba jednak zapytać, czy łzy pani Beaty Kempy były szczere? Czy może wpadliśmy w pułapkę naszej natury i z troską zareagowaliśmy na zaplanowaną manipulację naszymi emocjami? Na ile zachowanie posłanki było wynikiem odczuwanego przez nią smutku, a na ile próbą wykorzystania sytuacji do odegrania się na swoim adwersarzu?

Skąd takie wątpliwości? Po pierwsze, doświadczenie uczy, że politycy częściej grają emocjami niż je wyrażają. Po drugie, zawodowo zajmuję się analizowaniem zachowania w kontekście wiarygodności, a więc w takich chwilach budzi się we mnie zwykła ludzka ciekawość. Po trzecie, oglądając wywiad, reakcja bohaterki tego wpisu zaskoczyła mnie nie mniej niż prowadzącego rozmowę dziennikarza Polsat News. Instynktownie czułem też coś niepokojącego w tym, jak wyglądało zachowanie pani Kempy – ale do tego przejdę za chwilę.

Zacznijmy od kwestii metodologicznych. Nagranie stacji trwa 7’46”, ale ze względu na kadrowanie obrazu – realizator zupełnie nie spodziewał się takiej sytuacji – oraz jakość nagrania dostępne do analizy zachowań emocjonalnych są dwa fragmenty. Łącznie to 94 sekund nagrania, w czasie których możemy szukać sygnałów pobudzenia emocji i stresu. Pierwsza część to okres między 0:30 a 1:11, w którym początkowe 32 sekund pozwalają na kompletny pomiar, a kolejne 9 na częściowy. Drugi fragment jest dłuższy i trwa przez 53 sekund od 2:46 do 3:39. Tak przygotowany materiał poddałem badaniu, korzystając z niezwykłych możliwości systemu FaceReader i autorskiego protokołu opisywania zachowań niewerbalnych w analizie wiarygodności.

Jakich emocji spodziewać się po kimś, kto płacze?

Brzmi jak banał, ale poświęcę tej kwestii kilka zdań. Płakać możemy w różnych sytuacjach i nie zawsze będzie wynikać to z odczuwanych emocji – jednak w tym przypadku powinniśmy założyć, choćby ze względu na kontekst, że płacz pani Kempy mógł być wywołany smutkiem, rozżaleniem albo bezsilnością. Zdaje się to być całkiem logiczne. Dodatkowo, bezsilność prawicowej posłanki wydaje się mieć raczej charakter depresyjny, a nie aktywizujący. Treść wypowiedzi wskazuje, że dominuje rozczarowanie czy rozgoryczenie ponad gniew czy pragnienie zemsty.

Co musi wydarzyć się, aby łzy uznać w takiej sytuacji za wiarygodne? Przede wszystkim potrzeba silnych lub umiarkowanych ekspresji smutku, które sporadycznie mogą być uzupełnione neutralnością zachowania, ale i strachem czy gniewem. Może pojawić się pogarda, ale raczej nie powinno być tam obrzydzenia, które jest emocją aktywizującą i inspirującą agresję. Nieobecne powinny być radość i zaskoczenie, przynajmniej w czasie swojej wypowiedzi – sytuacja przecież nie powinna nas ani cieszyć, ani zaskakiwać.

Z drugiej strony, co będzie sygnałem fałszu? Z całkowitą pewności brak wiarygodnych ekspresji smutku. Dobrze opisał to Paul Ekman (2003, s. 36) pisząc, że „dla większości z nas trudniejsze jest fałszowanie emocji negatywnych. (…) Większość ludzi nie potrafi dowolnie poruszać określonymi mięśniami, aby realistycznie fałszować rozpacz czy strach”. Drugim ważnym sygnałem są subtelne ekspresje radości, które uznawane są przeciek satysfakcji z oszukiwania – w stylu: cieszę się, że udało mi się was nabrać.

Czy łzy Beaty Kempy były szczere?

Zacznę po kolei, od pierwszej części, która zakończyła się komentowaną w mediach reakcją liderki Solidarnej Polski. Przez niespełna minutę dominowały cztery emocje: obrzydzenie, smutek, radość i gniew, jednak ani jedna ekspresja w tym czasie nie była silna. Trzy razy wystąpiły umiarkowane ekspresje obrzydzenia, jeden raz zaś radości. Ogólnie, po siedmiokrotnie wystąpiło wzbudzenie smutku i radości, sześciokrotnie obrzydzenia, a trzykrotnie złości. Wiodące reakcje – obrzydzenie, smutek i radość – łącznie trwały po około 12 sekund, podczas gdy gniew występował w tym fragmencie przez 5 sekund. Oznacza to, że oczekiwany smutek nie był ani wiodącą, ani najsilniej okazywaną emocją przez panią Kempę. Nie było tak nawet w momencie, w którym wybuchła płaczem na wizji i przerwała swoją wypowiedź łamiącym się głosem. Krok po kroku prześledźmy pięć momentów, kiedy emocje najsilniej rysowały się na jej twarzy.

0:57. Beata Kempa mówi, że najbardziej żal jest jej własnych dzieci (zrzut z nagrania Polsat News).

Po niespełna minucie rozmowy, odnosząc się do słów Radosława Sikorskiego, poseł Kempa załamuje głos po zdaniu, w którym stwierdziła, że najbardziej żal jest jej własnych dzieci – takie słowa w takiej sytuacji zdają się być całkowicie zrozumiałe. Jednak emocji nie potwierdza zachowanie. Widzimy dominację obrzydzenia (głównie w dolnej części twarzy) oraz zauważalną ekspresję radości (w górnej części twarzy, szczególnie na linii brwi). Zupełnie przy tym brakuje sygnałów smutku, zwłaszcza w kącikach oczu i ust oraz w pozycji powiek. To, co uzasadnia naszą reakcję empatyczną to modulacja głosu oraz opuszczony wzrok i głowa przy równoczesnej dosyć zamkniętej postawie – są to jednak elementy, które doświadczony polityk powinien bez trudu umieć umieścić w swoim zachowaniu.

1:00 Długa pauza Beaty Kempy (zrzut z nagrania Polsat News).

Trzy sekundy później następuje szczyt długiej pauzy posłanki Kempy. Moment ten powinien być wypełniony smutkiem, dopełnionych złością lub strachem. Jednak, zamiast tego, obserwujemy najwyższe pobudzenie obrzydzenia, które rozciąga się na aż 12 sekund – wobec standardowych dwóch czy trzech sekund, w czasie których wygasa ekspresja emocji. Opuszczony wzrok pozwala jednak dostrzec też wokół oczu wzbierające pobudzenie smutku, które za chwilę osiągnie swój szczyt.

1:01 Beata Kempa mówi przepraszam (zrzut z nagrania Polsat News).

Najwyższe pobudzenie smutku przypada na chwilę przed wypowiedzeniem słowa przepraszam, które pani Kempa skierowała do swojej rodziny i przyjaciół. Nie mam wątpliwości, że ten moment jej wypowiedzi był szczery. Odnośnie oceny wiarygodności zwraca uwagę, że nawet w takiej chwili nad smutkiem przeważa obrzydzenie, choć nie ma sensu spekulować, na kogo jest ono skierowane.

1:07 Bardzo długa przerwa Beaty Kempy, która oddziela jedno przepraszam od drugiego (zrzut z nagrania Polsat News).

Kulminacja sześciosekundowej, bardzo długiej pauzy, która rozdzieliła jedno słowo przepraszam od kolejnego, jest zupełnie zaskakująca. Na części twarzy, którą widzimy – większość ust, lewy policzek, oko i skroń – nie ma w ogóle emocji. Twarz pani Kempy jest całkowicie neutralna. Załamany głos, dramatyczna konstrukcja wypowiedzi, spuszczony wzrok i dłoń zasłaniająca oczy – a do tego kompletna obojętność emocjonalna. Jednak nawet nie to jest najdziwniejsze w tym fragmencie wywiadu.

1:09 Drugie przepraszam Beaty Kempy (zrzut z nagrania Polsat News).

Dwie sekundy później otrzymujemy coś, dlaczego warto uczyć się badać mikroekspresje emocjonalne. Niespełna sekunda, w której poseł Kempa podnosi wzrok i przeprasza po raz drugi. Tym razem, nie ma tam już ani smutku, ani obrzydzenia (choć za chwilę jeszcze powróci). Jest za to subtelny przejaw złości. Ale przede wszystkim jest przeciek radości, który bardzo krótko widzimy wokół oczu i w zupełnie innym od zakładanego ułożeniu ust. Słowem, tak wygląda osoba, która udaje, że płacze. I – choć tu już wypada być ostrożnym – być może cieszy się z tego, że udało się jej nabrać swojego rozmówcę.

Czy Beata Kempa w ogóle była smutna?

Drugi fragment nagrania jest dłuższy, ale też znacznie mniej widowiskowy. Wciąż jednak – na poziomie treści wypowiedzi – koncentruje się wokół smutku i rozgoryczenia, a także braku akceptacji dla mowy nienawiści. Kolejna minuta analizy znów zdominowana została przez dokładnie te same emocje: smutek, radość, obrzydzenie i gniew, jednak nie były to już nawet umiarkowanie silne ekspresje. Można uznać, że dominowała względna neutralność w zachowaniu wiceprezes Solidarnej Polski. Trzy razy wystąpiły słabe przejawy radości, po dwa razy smutku i obrzydzenia, a raz złości. Piętnastokrotnie widzieliśmy wzbudzenie smutku, po raz mniej radości i obrzydzenia, a tylko pięciokrotnie gniewu. Tak smutek (28 sekund), jak i radość (27 sekund) obecne były w połowie czasu badanego fragmentu, nieco krócej obecne było obrzydzenie (22 sekundy), a znacznie mniej była obecna złość (8 sekund). Oznacza to, że wiodącymi emocjami były wymiennie smutek i radość, które uzupełniane były przez obrzydzenie i bardzo sporadycznie przez gniew (oraz subtelne zaskoczenie).

2:52 Beata Kempa stwierdza, że natężenie kłamstwa w polityce jest nie do wytrzymania (zrzut z nagrania Polsat News).

Charakterystycznym dla wystąpienia poseł Kempy jest nieadekwatne zachowanie do wypowiadanych słów. Paul Ekman nazywał to fałszowaniem emocji i sprowadzał do sprzeczności między treścią komunikatu werbalnego i niewerbalnego. Na powyższym zrzucie nasza bohaterka oburza się na natężenie kłamstwa w polskiej polityce, mówiąc, że jest nie do wytrzymania, ale zamiast oczekiwanego smutku lub złości jest tam tylko subtelna ekspresja radości, którą interpretować możemy na wiele różnych sposobów. Jednak wszystkie one nie świadczą dobrze o wiarygodności pani Kempy.

2:56 Beata Kempa odnosi się do oskarżeń kierowanych w jej stronę (zrzut z nagrania Polsat News).

Cztery sekundy później mamy podobną sytuację. Poseł Kempa krytykuje zarzuty, kierowane w jej stronę przez przeciwników politycznych, ale nie okazuje ani złości, ani smutku. Widoczne jest tylko subtelne pobudzenie obrzydzenia (które znajduje uzasadnienie, choć nie pasuje – jak pisałem na początku – do depresyjnego tonu całej wypowiedzi).

3:04 Beata Kempa przywołuje, że Radosław Sikorski uważa, że i tak postąpił wobec niej łagodnie (zrzut z nagrania Polsat News).

W tym miejscu mamy pierwszą w tym fragmencie zauważalną ekspresje smutku, choć wciąż jest ona słaba i raczej subtelna (choć dość dobrze widoczna na linii górnych powiek). Pojawia się ona, gdy poseł Kempa przypomina sugestię swojego adwersarza, że i tak potraktował ją łagodnie. Nie mam wątpliwości, że było to dla byłej szefowej Kancelarii Prezesa Rady Ministrów doświadczenie szczerze niemiłe.

3:09 Beata Kempa nazywa Radosława Sikorskiego damskim bokserem (zrzut z nagrania Polsat News).

Jeden z najciekawszych momentów całego nagrania. Drugi moment szczytowy wywiadu – Beata Kempa nazywa Radosława Sikorskiego damskim bokserem, co później obiegnie krajowe media. Kiedy spojrzymy na jej usta, a szczególnie, gdy skupimy się na ich kącikach, widzimy, że odczuwa w tej chwili radość. Zupełnie nie pasuje to do kontekstu i stylu wypowiedzi, okropnie kłóci się z modulacją głosu, ale – tak czysto po ludzku – czy możemy odmówić pani poseł satysfakcji z chwytliwego punchline’u, który musi zrobić medialną karierę? Na poziomie retorycznym była to udana sztuczka, szkoda, że dla wiarygodności była przeciekiem sprzecznej emocji, niepasującym do smutnego i depresyjnego tonu opowieści. Co ciekawe, ekspresja ta łącznie rozciąga się na aż 5 sekund, a więc może być oznaką skrywanej satysfakcji.

3:11 Beata Kempa mówi, że już tego nie wytrzymuje (zrzut z nagrania Polsat News).

Dwie sekundy zajmuje stłumienie radości i powrót obrzydzenia. Trwa ono długo, ponieważ ekspresja rozciąga się na siedem sekund – najdłużej w tej części wywiadu – i niemalże osiąga umiarkowany poziom pobudzenia. W tym czasie poseł Kempa głównie zdradza, że nie wytrzymuje już mowy nienawiści, z którą się mierzy oraz przekierowuje swoją frustrację na Radosława Sikorskiego. Bardziej spodziewałbym się w takim momencie smutku lub gniewu, całkiem zrozumiała byłaby pogarda, ale trudno mi zrozumieć, wobec jakiego obiektu adresowane jest obrzydzenie. Czy to polska polityka jest dla Beaty Kempy odrzucająca?

3:25 Beata Kempa dziękuje za wsparcie (zrzut z nagrania Polsat News).

Przez kolejne kilkanaście sekund wiele dzieje się w wypowiedzi poseł Kempy, ale jej zachowania są raczej neutralne, a samo wystąpienie emocjonalnie jałowe. Przyciągają uwagę nerwowe gesty dłoni, ale nie widzimy ich w całości. W tym czasie wystąpiły dwa słabe pobudzenia smutku, co dla mnie zaskakujące także w chwili, kiedy wiceprezes Solidarnej Polski dziękuje za wsparcie, z którym się spotkała.

3:32 Beata Kempa mówi, że odcina się od słów tych, którzy ją sponiewierali (zrzut z nagrania Polsat News).

Wrażliwość na szczegóły to zaleta analizy zachowań niewerbalnych, która przypomina o sobie w takich chwilach. Znowu mamy zauważalny przeciek radości w czasie, gdy zupełnie nie pasuje to do treści wypowiadanych słów. Poseł Kempa stwierdza, że odcina się ataków osób, które ją sponiewierały, ale mówiąc to wyraża bardziej satysfakcję, niż rozgoryczenie, poczucie odrzucenia czy złość. Spójrzmy spokojnie na zrzut powyżej – zgodzimy się, że nie jest to twarz osoby smutnej.

3:33 Beata Kempa mówi zostawmy to (zrzut z nagrania Polsat News)

Smutek pojawia się dopiero sekundę później, ale za to – w swoim niskim natężeniu – trwa przez kolejne sześć sekund. Kończy się, kiedy prowadzący wywiad dziennikarz mówi, że jest szczerze zaskoczony reakcją poseł Kempy, bowiem wtedy smutek ustępuje miejsca…

3:38 Beata Kempa reaguje na zaskoczenie dziennikarza (zrzut z nagrania Polsat News).

…zauważalnej ekspresji radości, która trwa przez trzy sekundy. Powyższy zrzut dobrze pokazuje to, co można zobaczyć w wielu miejscach wypowiedzi wiceprezes Solidarnej Polski – tłumienie szczerych przecieków emocji. Nie ma na twarzy Beaty Kempy smutku, jest za to wyraźne zadowolenie, które próbuje (dość niezdarnie) tuszować ruchem dłoni, zmianą pozycji głowy i odwrócenie wzroku od kamery. Swoją drogą, dwie sekundy wcześniej (3:36) wystąpiło zachowanie, które nazywamy z reguły oddechem ulgi, momentem, kiedy z analizowanej osoby schodzi napięcie wynikające z przebywania w określonej sytuacji komunikacyjnej. Zdaje mi się, że nieprzypadkowo zbiega się to z otrzymaniem informacji zwrotnej od rozmówcy.

3:39 Radość na twarzy Beaty Kempy zastępuje gniew (zrzut z nagrania Polsat News).

Ostatnim, co można wychwycić z nagrania – ponieważ drastycznie zmienia się kadr nagrania – to zastąpienie wygasającej ekspresji radości przez narastający gniew, który rozwija się w ostatnich czterech sekundach analizowanego materiału. Jedynym logicznym wyjaśnieniem takiej zmiany, która przychodzi mi do głowy, jest reakcja na słowa rozmówcy, który stwierdza, że zachowanie poseł Kempy jest niespójne z jego wyobrażeniem o charakterze liderki Solidarnej Polski. Jest to jednak wyłącznie przypuszczenie dotyczące intencji. Równie dobrze może to być złość wynikająca z rozgoryczenia, że postrzegana była przez dziennikarza w sposób niesprawiedliwy czy niezgodny z jej tożsamością.

Czy Beata Kempa była zestresowana sytuacją?

Niestety jakość nagrania pozostawia wiele do życzenia, ale coś jesteśmy w stanie na ten temat powiedzieć. Szacunkowy pomiar tętna z dostępnego obrazu wskazuje na niskie lub umiarkowane pobudzenie poseł Beaty Kempy w czasie wywiadu. W pierwszym fragmencie mieści się on w przedziale między 50 a 75 bpm, jedynie w kulminacyjnym, 15-sekundowym szczycie (między 0:51 a 1:05) waha się między 75 a 85 bpm, co znajdując się w pozycji, w której siedziała pani Kempa, wskazuje na odczuwanie znaczącego stresu – doskonale się to zresztą komponuje z omówionymi już najciekawszymi reakcjami emocjonalnymi. W drugim fragmencie stresu nie ma prawie wcale, a szacunkowe tętno mieści się w bardzo zdrowym i optymalnym przedziale między 50 a 70 bpm. Jest to jednak dosyć ciekawe w kontekście wiarygodności płaczu naszej bohaterki. Nie mam wiedzy, czy takie badania zostały przeprowadzone wśród dorosłych, ale od czterech dekad wiadomo, że u dzieci płacz przyspiesza pracę serca o nawet dziesięć uderzeń na minutę (Vaughn, Sroufe, 1979) – w przypadku poseł Kempy nie zaobserwowałem takiej zmiany w czasie, gdy starała się powstrzymać swoje łzy.

FaceReader pozwala nam też ocenić pobudzenie nagrywanej osoby. Przyjrzyjmy się i temu. W czasie kulminacji pierwszego fragmentu pobudzenie było niższe niż wcześniej, co oznacza, że etap ten cechowało mniejsze zaangażowanie w przeżywaną sytuację – nie możemy jednoznacznie ocenić tego w odniesieniu do wiarygodności wypowiedzi. W drugiej części pobudzenie jest wyższe, kiedy poseł Kempa mówi o mowie nienawiści, z którą musi się mierzyć, ale ponownie opada ona, kiedy wypowiedź zaczyna przechodzić do swojej emocjonalnej kulminacji. Znów jest to nieco zaskakujące, ale też trudne do precyzyjnej interpretacji. Musimy zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół – początek drugiego fragmentu to żywa gestykulacja i aktywne, ilustrujące ruchy dłoni, zaś jego (bardziej emocjonalne) zakończenie jest statyczne. Zwykło się przyjmować, że widoczny spadek ilości ilustratorów jest niezawodnym sygnałem fałszu, co rzuca nieco inne światło na kwestię nierównomiernego pobudzenia pani Kempy w czasie wywiadu w Polsat News.

Podsumowanie

Przedstawione w tym wpisie fakty pozwalają przyjąć, że zachowanie pani Beaty Kempy było niewiarygodne. Brakowało charakterystycznych wyznaczników smutku w ekspresjach twarzy, spójnej komunikacji werbalnej i niewerbalnej, adekwatnego pobudzenia czy naturalności współwystępowania słów i zachowania. Tymczasem, mieliśmy sporo przecieków niewłaściwych emocji, dominację obrzydzenia (które nie pasowało zupełnie do stylu wypowiedzi), nierównomierne ilustrowanie gestami i pobudzenie o odwróconej od oczekiwanej dynamice. Łamiący się głos, zakrywanie twarzy, opuszczanie wzroku czy solidny warsztat retoryczny nie powinny odwrócić naszej uwagi od jednego ważnego faktu: pani Kempa nie odczuwała w czasie wywiadu emocji, o których mówiła i które próbowała okazywać. Jest to zdecydowanie – przynajmniej w części dotyczącej płaczu i łez – manipulacja zorientowana na wykorzystanie naturalnej troski bazującej na empatii. Bycie zrozpaczoną ofiarą mowy nienawiści jest tutaj figurą odwetową, wykorzystaną – sądzą po wielu reakcjach mediów i ludzi polityki – w bardzo skuteczny sposób wobec swojego adwersarza.

Na sam koniec zastrzegam, że choć znam osobiście Radosława Sikorskiego, to w swojej pracy zawsze zachowuję pełen obiektywizm, co pokazują moje dawne wpisy porównujący mowę ciała prezydentów Andrzeja Dudy i Bronisława Komorowskiego oraz oceniający orędzie premier Beaty Szydło.

Jeśli macie pomysły na kolejne analizy, to zapraszam z propozycjami na mój oficjalny profil na Facebooku.


Źródła:
1. Ekman, Paul (2003), Kłamstwo i jego wykrywanie w biznesie, polityce i małżeństwie, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
2. Vaughn, Brian i L. Alan Sroufe (1979), „The Temporal Relationship between Infant Heart Rate Acceleration and Crying in an Aversive Situation”, Child Development, 50(2), s. 565–567.

Opublikowane przez patryk.wawrzynski

dr Patryk Wawrzyński - twórca Alpaka Innovations, kierownik projektu #remEmotions w ICNT UMK, popularyzator nauki, ekspert komunikacyjny i bloger.

6 myśli w temacie “Czy łzy Beaty Kempy były szczere?

  1. Ludzie , którzy szczują i obrażają wszystkich kto nie myśli tak jak oni ,domagają się szacunku. Pan Sikorski był bardzo delikatny. Mam nadzieję , że przyjdzie taki czas , kiedy te łzy będą naprawdę prawdziwe.

    Polubienie

  2. Od razu wiedziałam, że jej łzy to zagrywka. Wiedziałam, że chce coś na tym ugrać. Jest niewiarygodna w tym co mówiła, bo twarz wyrażała coś innego. A tak na marginesie to jest znana z wiecznie tłustych włosów…

    Polubienie

  3. Udawaczka !!! ,Pani Beata próbowała udawać zatroskaną taką opinią o swój prawdziwy wygląd, ta Pani dobrze wie że nic nie potrafi na to poradzić taka jej uroda i styl a włosy wymagają dużo pracy i dbałości o ich wygląd. .Z tym problemem zmaga się od bardzo dawna ,szkoda mi jej, gdyż na takim stanowisku w takim otoczeniu i towarzystwu, nigdy nie dorównywała klasą i aparycją. Wybaczyć należy jej taka klasa, sama sobie wypracowała dostosowując samoistnie wygląd do charakteru .Z wszystkimi na opozycji skłócona i złośliwa zamiast z szacunkiem i spokojem porozmawiać nikt nie byłby kąśliwie zgryźliwy w ocenie piękniej fryzury.

    Polubienie

  4. Kempa jest twardym zawodnikiem, jest bezwzględna i robi to dla kasy. Jak żebrak/złodziej na ulicy. Tłusty łeb ma od dawna, od 15 lat. Chyba ze 2 razy widziałem ją jakoś schludniej wyglądającą. Sikorski powiedział jak jest.

    Polubienie

Odpowiedz na czerwonyparasol Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.

%d blogerów lubi to: